"Promyczek" Kim Holden

Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.

Oboje to czują.
Oboje mają powód, by z tym walczyć.
Oboje skrywają tajemnice.

Kiedy wyjdą one na jaw, mogą uzdrowić…
Mogą również zniszczyć.
opis z  http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/138

   O "Promyczku" czytałam wiele bardzo pozytywnych opinii, więc kiedy w wakacje naszła mnie ochota na jakiś lekki romans lub obyczajówkę od razu po niego sięgnęłam. Miałam bardzo wysokie oczekiwania wobec tej książki i Kim Holden w w stu procentach udało się je spełnić.

   Tym razem zaczniemy od bohaterów, których naprawdę mamy tutaj ciekawych. Mogłabym bez końca piać z zachwytu nad kreacją Katie. Ta bohaterka po prostu pała dobrą energią i naładowuje nią czytelników. Jest optymistyczna, inteligentna, zabawna, ironiczna (ale w bardzo uroczy sposób), potrafi czytać w ludziach, jak w otwartej księdze. Po przeczytaniu choćby jednej sceny z Katie byłam tak naładowana pozytywną energią i optymizmem, że mogłabym dosłownie rzygać tęczą. Katie śpiewa, tańczy, gra na skrzypcach, na gitarze i totalnie czaruje swoim charakterem wszystkich pozostałych bohaterów i czytelników. A jednocześnie nie jest ona delikatnym kwiatuszkiem - jest silną, niezależną kobietą, która potrafi o siebie zadbać, a jednocześnie troszczy się o wszystkich kosztem własnego zdrowia. Tak naprawdę nie skłamię, pisząc, że to Katie odwala większość roboty w tej książce. Pomysł na fabułę (przynajmniej w pierwszej połowie) nie jest jakiś wyjątkowo twórczy, ale z prawdziwą przyjemnością przyglądałam się Katie poznającej nowych ludzi i czerpiącej 100% ze studenckiego życia. 
    Naturalnie innych ciekawych charakterów też nie brakuje. Mnie oczarował przyjaciel Kate z akademika i wcześniej prześladowany homoseksualista Clayton. Jest naprawdę świetnie wykreowaną postacią i stanowią z Katie naprawdę zgraną parę przyjaciół. To samo mogłabym powiedzieć o Gusie i Katie. Gus zna dziewczynę lepiej niż ktokolwiek i mają świetną relację opartą na wzajemnym zrozumieniu i szczerej radości z sukcesów drugiej osoby. Ale więcej o Gusie w recenzji drugiej części "Promyczka", którą niedługo dodam.
    Troszeczkę zawiodła mnie postać Kellera, ponieważ sprawiał wrażenie, jakby autorka nie do końca mogła się zdecydować czy ma on być badboyem (chyba tak się to pisze), sarkastycznym i inteligentnym melomanem czy troskliwym i kochającym facetem. Keller przez całą książkę obraca się między tymi postawami tak, że nie do końca wiedziałam, co o nim myśleć. Chociaż jego sekret (nie będę pisać jaki, bo to zepsuje wam niespodziankę) sprawił, że zaczęłam patrzeć na niego inaczej. Nie miał łatwo w życiu, bardzo szybko musiał dorosnąć, ale mimo to ma siłę, by opiekować się Katie, nawet jeśli ona tej opieki nie chce.
     "Promyczek" to zdecydowanie jedna z najlepszych obyczajówek i romansów, jakie czytałam. Kim Holden porusza wiele trudnych tematów, tematów tabu jak na przykład choroba, nowotwór, śmierć bliskiej osoby, homoseksualizm, rodzicielstwo w młodym wieku, depresja, niezdolność rodziców do właściwego zaopiekowania się dzieckiem. Mimo to "Promyczek" nie jest książką ciężką. Czyta się go lekko, przyjemnie i naładowuje pozytywną energią, pokazuje, że w życiu może być ciężko, ale nie wolno tracić nadziei i trzeba czerpać przyjemność i korzystać z każdej chwili, bo życie jest za krótkie, żeby się dołować.
     Kim Holden potrafi mnie rozbawić, a następnie złamać mi serce, zakopać w głębokim dole z piasku wszystkie moje nadzieje. To nie jest łatwe czytadełko, mimo łatwego języka, kończy się tragicznie, a Holden zdecydowanie potrafi grać na emocjach. Po tej książce będziecie musieli zastanowić się nad swoim życiem. Osobiście sama zaczęłam wprowadzać niektóre z zasad Katie do życia i żyje mi się z tym dużo lepiej.
      Plusy tej książki mogłabym wymieniać godzinami, ale chciałabym się skupić jeszcze na sposobie, w jaki Katie i Gus czują muzykę. Muzyka została w książce przedstawiona, jako najpiękniejszy sposób przekazania emocji. Dosłownie miałam dreszcze podczas opisów nagrywania piosenek przez Gusa i Katie. Dodatkowym urozmaiceniem jest playlista z utworami, które dawały Kim Holden inspirację do pisania.
      Tak więc, już podsumowując, "Promyczek" to przepiękna książka, która wzrusza do łez, porusza wiele trudnych tematów i skłania do refleksji. Zdecydowanie cieszę się, że ją przeczytałam. I wy też koniecznie przeczytajcie. Już niedługo zamieszczę recenzję kolejnej części "Promyczka", czyli "Gusa".

moja ocena: 9,5/10                                        ♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♥️♡
  

Komentarze